Witam!
Cadillac De Ville z 1960 roku model: four doors, six windows
Samochód marzeń, skrzydlaty krążownik amerykańskich szos. Stylistyka tego auta jest ponadczasowa, oryginalna i po dziś dzień nie pozawala obojęnie przejść obok tego samochodu. Długa maska z trójkątnym grilem i podwójnymi okrągłymi światłami, przednia szyba zagięta po pokach ku tyłowi, płasko opadający dach i to co budzi największy zachwyt piękne skrzydła ciągnące się po bokach bagażnika.To auto jest kwintesencją Ameryki, jest po prostu duże, długość 5,72 metra silnik 6,4 litra, ogromna moc 325 koni mechanicznych oraz brzmienie widlastego 8-śmio cylindrowego silnika sprawia, że ciarki potrafią przejść po plecach. Poza tymi walorami auto, które w przyszłym roku skończy 50 lat posiada fabryczną klimatyzację, elektrycznie sterowane szyby a napęd przekazywany jest za pomocą automatycznej skrzyni biegów.
To tyle na wstępie...
Na tą chwilę udało mi się zakupić taki egzemplarz w USA, auto jest w drodze do Polski. Za jakieś 3 tygodnie przypłynie do portu w Gdyni a w późniejszym okresie rozpocznie się jego renowacja. Auto poza walorami hobbystycznymi ma służyć jako środek transportu dla nowożeńców do ślubu. Już wkrótce zdjęcia samochodu oraz kolejne etapy restauracji. Wszystkich ciekawych oraz miłośników starych amerykańskich wozów zapraszam do śledzenia wątku. Cenne będą wszyskie uwagi zarówno posiadaczy zabytkowych aut z za wielkiej wody jak również laików. Strona w budowie, proszę o cierpliwość.
Formalności
Staruszek Caddi zawinął do portu w Gdyni 20 września w czterdziesto stopowym kontenerze. Na liście przewozowym główna pozycja to mój zakupiony egzemplarz, poza nim zapakowane są quady, łódź motorowa i motor. Wszystko to w celu obniżenia kosztów dla firmy spedycyjnej. No i zaczeło się, najmniej przyjemny etap: załatwianie formalności. Samochód będzie rejestrowany jako zabytkowy na tzw. żółtych blachach a wszystko w celu obniżenia opłat ceł, akcyzy i podatku. Ustawowo aby samochód mógł zostać zakwalifikowany jako kolekcjonerski lub zabytkowy wymagane są: odpowiedni wiek auta, niewielka liczba wyprodukowanych egzemplarzy, samchód powinien dokumentować rozwój motoryzacji oraz posiadać innowacyjne rozwiązania techniczne. Nic na gębę, a więc do wszystkiego potrzebny jest papier z odpowiednią pieczątką. Na początek wymagana jest wstępna opinia rzeczoznawcy PZM, to akurat poszło gładko i szybko. Następnym krokiem jest wydanie wstępnego zaświadczenia przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Opinia wydawana w moim przypadku w przeciągu 3 dni. Opinie te wydawane są na podstawie zdjeć i wymagają potwierdzenia z rzeczywistością po czym wydawane są właściwe opinie. W najbliższym tygodniu wyprawa do Gdyni po odbiór auta. Trochę mam obawy do transportu tego auta. Przewieźć je zamierzam na lawecie ciągniętej za osobowym autem. Przeraża mnie ciężar tego auta prawie 2,2 tony i to jak będzie się zachowywać laweta z takim ciężarem. W każdym bądź razie będe miał do przejechania ponad 600km i oby nie bujało..
Pierwsze zdjęcia
W końcu znalazłem chwilę wolnego czasu, którego ostatnio jak na lekarstwo. W zakładce Galeria długo obiecywane zdjęcia. Dwa pierwsze zdjęcia jeszcze robione w USA, reszta w porcie w Gdyni. Wreszcie wszystkie formalności na Urzędzie Celnym w Krakowie załatwione, bo nic tak nie psuje humoru jak ta cała biurokracja...
Remontu ciąg dalszy
Strona trochę zamarła, ale cały czas coś się dzieje. Najbardziej żmudną i długotrwałą pracą przy remoncie takiego auta jest niewątpliwie blacharka, która wymaga dużo cierpliwości i dokładności. Jak na pięćdziesiąt lat to auto i tak dobrze się trzyma. Mimo wszystko pracy jest i tak sporo, głównie podłoga, prawy próg, przednia maska, podłoga bagażnika i błotniki. Docinanie blach, profilowanie, dopasowywanie, dużo spawania i tak zeszło od zimy zeszłego roku. Buda już jest po blacharce, dokładnie wypiaskowana z namniejszej odrobiny rdzy i pomalowana podkładem antykorozyjnym. Zostało tylko wspawanie prawego progu, blacharka maski i błotników. W końcu doszedł do mnie komplet tłoków z USA. Poprzednie tłoki z pierwszym nadwymiarem zamówione pod koniec lutego okazały się za małe. Trochę zachodu było, żeby to odesłać, żeby wróciło, żeby znowu nie naliczyli cła, na szczęście nie potrzebowałem tego na jutro. Cała operacja wymiany to tylko 7 miesięcy. W najbliższym czasie silnik zostanie oddany do remontu.
Silnik przywrócony do życia
Wreszcie widlasta ósemka uruchomiona! Długo było czekać na tę chwilę, ale udało się. Silnik jest po kapitalnym remoncie. Zrobiony został szlif cylindrów, nowe tłoki i pierścienie, nowe panewki główne, korbowe i wałka rozrządu, wymienione koło zębate i łańcuch rozrządu, nowe popychacze hydrauliczne, uszczelniacze zaworów, gniazda zaworowe dotarte, nowy komplet uszczelek, nowa pompa paliwa, reparaturka pompy olejowej. Konieczna jeszcze będzie regulacja gaźnika, ale wszystko w swoim czasie. Poniżej zamieszczony jest krótki filmik, niestety nie do końca oddaje dźwięk tego silnika, bo na żywo robi niesamowite wrażenie to, jak ten potwór budzi się do życia.
Pierwsza jazda
Gaźnik już wstępnie podregulowany i silnik pięknie bulgocze na wolnych obrotach. Cały czas wielką niewiadomą była skrzynia biegów, oczywiście automat. Wymienione zostały tylko dwa uszczelnienia i lepiej było jej całkowicie nie rozbierać, żeby czasem czegoś nie zepsuć. Po zalaniu skrzyni olejem odpalamy silnik i auto zaczyna samo ruszać. Czas na pierwszą przejażdzkę, na razie bez drzwi, bez siedzeń, bez maski i błotników. W sumie sama rama, silnik, skrzynia, nadwozie i koła. Jeszcze szybki montaż kierownicy i pedału hamulca. Silnik momentalnie startuje przez odpalenie na krótkie spięcie, wajcha na drive, pedał gazu lekko wciśnięty i auto płynnie wyrywa do przodu, aż uśmiech pojawia się na twarzy. Coś z tego będzie :)
Postęp prac
Po ukończeniu prac blacharskich i poryciu blachy podkładem epoksydowym przyszedł czas na przygotowanie do lakierowania. Grubsze nierówności zostały wcześniej wypełnione stopem cyny i ołowiu a następnie doszlifowane i wygładzone. Następnym etapem było wyrównanie mniejszych nierówności szpachlą i pokrycie podkładem akrylowym. Całość prac dzięki wprawym rękom fachowca udało się ukończyć w dwa tygodnie. Zderzaki zostały oddane do położenia nowej powłoki chromu. Caddi dostanie również piękne szprychowe felgi, zdjęcia już wkrótce.
Montaż
Nadszedł czas żeby złożyć do kupy Caddiego. Nie wiadomo co trudniejsze, rozkręcanie czy skręcanie. Hmm..? Wracając myślami do rozkręcania go na czynniki pierwsze, to niejedna śruba nie była ruszana od ponad 50 lat. Jeśli WD 40, stukanie młotkiem i inne cuda nic nie dawały, to w ruch szedł palnik, jak to nie dawało rezulatatu trzeba było śrubę obciąć. Jeśli oczywiście był do niej dostęp. Do otwarcia jednych drzwi które były zacięte, potrzebne były aż cztery osoby. Ale to już przeszłość teraz nadszedł etap "k.. do czego to było?, albo gdzie to jest jak było?". Dziś zabrałem się za uszczelnienie obudowy chłodnicy klimatyzacji, po rozebraniu jej ukazała się data na wewnętrznej stronie, 6 styczeń 1960. Niby nic dziwnego w końcu auto jest z tego roku, ale zdziwiło mnie, że ta data przetrwała tyle lat a farba którą została jakby odciśnieta jest tak trwała jak farba plakatowa. Przetarcie wilgotną szmatką mogłoby ją usunąć, coś tak nietrwałego w dobrych warunkach suchego powietrza klimatyzacji zachowało się do dziś. Obok wyryłem datę 2012, kto wie może za jakieś 50 lat komuś przyjdzie do głowy też to rozbierać. Zresztą Caddi od początku był pełen niespodzianek i swego radzaju świadectwem mijającego czasu. Jakiś czas był domem dla wiewiórek, łupiny po orzechach były dosłownie wszędzie, wylatywały nawet z tłumików wydechowych. Same orzechy laskowe dosyć sporych rozmiarów, zresztą w tej Ameryce wszystko mają wielkie to pewnie nie ma się co dziwić. Pod siedzeniami i w zakamarkach deski rozdzielczej skrywał bogactwo w postaci jednocentówek z lat 60-tych i 70-tych. Znalazły się również dwie ćwierćdolarówki ale to niestety najwyższy nominał amerykańskiej waluty jaki udało się znaleźć. Poza bilonem były również zetlałe już resztki gazety, rachunek za hotel gdzieś w Teksasie, wyblakły paragon oraz kilka ulotek z tamtych czasów.
Dalszy postęp prac
Na chwilę obecną zderzaki i inne elementy pokryte chromem zostały oddane do renowacji. Już niedługo będą lśniły nową powłoką chromu. Siedzeniami i obiciami drzwi zajmuje sie już tapicer. Sprawdzamy również próbki lakieru alby dobrać odpowiedni odcień. Malowanie prawdopodobnie w maju...